czwartek, 13 lipca 2017

RECENZJA: "NIC DO STRACENIA POCZĄTEK"

Jedna osoba może zmienić nasze życie nie do poznania, przemienić je w najgorsze piekło... Sprawić, że będziemy woleli wybrać śmierć od dalszego życia...

W ostatnim czasie w Polsce pojawiło się dużo książek Kirsty Moseley, "Nic do stracenia. Początek" jest pierwszym tomem niezwykłej opowieści, która robi ogromne wrażenie opowiadając o losach dwójki ludzi, którzy nie są typowymi bohaterami literatury młodzieżowej.

Anna Spencer chciała spędzić swoje szesnaste urodziny tak jak każda inna nastolatka. Bawić się w klubie do rana u boku swojego ukochanego chłopaka. Niestety jej zapał szybko gaśnie, zastępuje go strach i niepokój kiedy groźny mężczyzna okazuje nią zainteresowanie. Dziewczyna decyduje zatańczyć z nim tylko jeden taniec, aby próbować chronić samą siebie i Jacka. Okazuje się jednak, że to nie wystarczy, nieznajomy jest coraz bardziej nachalny, dotykając Annę bez jej zgody. W końcu zaciąga ją i jej chłopaka za drzwi przeciwpożarowe, nikt w klubie nie zwraca na nich uwagi i nie próbuje w jakikolwiek sposób im pomóc. Jack cały czas jest bity i poniżany, a Anna pożerana wzrokiem. Noc kończy się tragicznie i w taki oto sposób córka senatora i kandydata na prezydenta znika na kilka lat...
Carter Thomas - handlarz broni i narkotyków przetrzymuje ją, gwałci i zamienia życie w największy koszmar.  Jednak po długich poszukiwaniach dziewczyna zostaje odnaleziona i dzięki jej zeznaniom mężczyzna zostaje skazany, ale nawet z więzienia nie daje Annie spokoju - wysyła jej listy z pogróżkami. Zatroskany ojciec zrobi wszystko aby przywrócić swojej ukochanej córeczce spokój i dać jak największe bezpieczeństwo.
Ashton Taylor jest jednym z najbardziej obiecujących komandosów SWAT, został właśnie przydzielony do bardzo ważnego zadania, które wymaga dyskrecji i zaufania. Ma udawać chłopaka Anny, a tak naprawdę chronić jej całe dnie i noce, nie może ją już spotkać nic złego. Początkowo wcale nie jest zadowolony, spodziewał się czegoś innego, a nie pilnowania jakiejś bogatej dziewczyny! Nie może jednak sprzeciwić się rozkazom ludzi będących wyżej od niego.
Gdy widzą się po raz pierwszy obydwoje są zafascynowani swoją urodą, jednak Anna jest bardzo zamknięta w sobie i wredna dla każdego nowego ochroniarza, stara się jak najszybciej wyrzucić ich z pracy... Jednak Ashton jest profesjonalistą i nie robi sobie nic z doczepek dziewczyny... Cierpliwie stara się sprawić, by pogrzebała przeszłość i pokonała dręczące ją koszmary. Pomiędzy zagubioną Anną a zabójczo przystojnym ochroniarzem wybucha uczucie, a udawanie zakochanych przestaje być już tylko grą. 
Cały spokój zakłóca informacja, że ma odbyć się rozprawa apelacyjna i Carter może wyjść na wolność. Piekło może powrócić wraz z diabłem, które je rozpętał... Wtedy Ashton i Anna mogą znaleźć się w poważnym niebezpieczeństwie!


Książki Kirsty Moseley nie należą do wybitnej literatury, ale czyta się je szybko i przyjemnie. Bohaterowie są dobrze wykreowani, walczą ze swoimi demonami i trudną przeszłością. 
Mi osobiście książka się podobało, choć bardziej "Chłopak, który chciał zacząć od nowa" jednak polecam wam zaznajomić się z obydwoma seriami. 
W przypadku wszystkich książek tej autorki trzeba przygotować się na to, że są to powieści na których można uronić łzy, ale również takie, które rozśmieszają. Po prostu mieszanka wybuchowa! :D Myślę, że sięgnę po kontynuację, bo bardzo ciekawią mnie dalsze losy Anny i Ashtona. 
Mimo, że w książkach Kirsty motyw się powiela, za każdym razem zaskakuje czymś nowym i niespodziewanym, dlatego tak bardzo ją cenię, po prostu przy jej książkach nie da się nudzić! New Adult to gatunek dla ludzi, którzy chcą trochę się zrelaksować i przeczytać dobrą książkę, która nie będzie wymagała od nich przesadnego myślenia. 
Podsumowując powieść "Nic do stracenia. Początek" jest bardzo intrygująca i zdecydowanie zostaje w pamięci i sercu czytelnika, nie chce dać o sobie zapomnieć!


            "Tak długo, jak będę mógł tulić ją do siebie każdego dnia,będę najszczęśliwszym                                                                         człowiekiem na ziemi."                              

MOJA OPINIA:
OCENA TREŚCI (7/10)
OCENA OKŁADKI (9/10)
OCENA OGÓLNA (8/10)


ZA MOŻLIWOŚĆ POZNANIA ANNY I ARCHERA
BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJE 
WYDAWNICTWU HARPER COLLINS !

                              


środa, 29 marca 2017

RECENZJA: "CHŁOPAK, KTÓRY CHCIAŁ ZACZĄĆ OD NOWA"


 Książki dla młodzieży często nie zaskakują nas niczym nowym, czytamy cały czas podobne historie, które nic nie wniosą do naszego życia. Jednak zawsze następuje jakiś przełom, zakochujemy się w powieści już od pierwszej strony i wiemy, że zostanie tak do końca. 
"Chłopak, który chciał zacząć od nowa" jest idealnym przykładem takiej historii, wciągnęłam się niesamowicie i mimo ogromnego braku czasu udało mi się szybko skończyć książkę. Nie mogę doczekać się już kontynuacji!


Ellie trwała w toksycznym związku zbyt długo...
 Mimo, że jej chłopakiem był jeden z najpopularniejszych futbolistów w szkole, już dawno przestało się im układać. Ona sama postanowiła, że musi sobie zrobić przerwę i przez pewien czas odpocząć od płci przeciwnej. Chce być wolna, nie musieć się ograniczać, spełniać swoje pasje i największe marzenia. Jej plan był perfekcyjne, ale zawsze jest jakieś "ale". Wszystko komplikuje zabójczo przystojny mężczyzna, którego Ellie poznaje w klubie... 

Jamie zdecydowanie nie jest grzecznym chłopcem, wychodzi z poprawczaka, w którym odbywał karę za morderstwo. Z całego serca chce rzucić swoje dawne życie i nareszcie zacząć żyć jak człowiek... Bez kradzieży, handlu narkotykami, bójek, niebezpiecznych ludzi. Jednak już pierwszego dnia zostaje narażony, jego były szef chce aby Jamie wrócił do pracy, był jego najlepszym złodziejem. Nikt tak zwinnie nie potrafił podprowadzać samochodów. 
Jamie zdecydował, że w jego życiu nie będzie żadnych kobiet. Jednak gdy tylko przy barze zauważa piękną rudowłosą dziewczynę już wie, że wszystkie zasady przestały obowiązywać.
Ellie i Jamie zakochują się w sobie do szaleństwa mimo, że na początku ich związek miał być bez zobowiązań. Prawie w ogóle się nie kłócą, tworzą perfekcyjną parę, jednak jest ona zbudowana na kłamstwach. Jamie nie zdradza swojej partnerce szczegółów jego pracy ani przeszłości. Wie, że to wszystko by zniszczyło oraz, że w żadnym stopniu nie zasługuje na Ellie. Ona jednak boi się, że jest niewystarczająca, martwią ją siniaki i blizny na ciele ukochanego. Mimo wielu trudności, które z kolejnymi miesiącami wciąż narastały próbują sobie jakoś poradzić.
Matka Ellie cały czas namawia córkę do powrotu do jej byłego chłopaka. Sprawia dużo problemów, zaprasza jego rodziców na kolacje i każe udawać swojej potomkini, że wszystko jest w porządku i dalej są razem. Chodzi jej tylko i wyłącznie o pozycje, szacunek i pieniądze. Uczucia jej córki kompletnie ją nie obchodzą, liczy się tylko ze sobą. Nienawidzi Jamiego i zrobiłaby wszystko, aby w końcu się rozstali. 
Ellie za niedługo kończy szkołę, zaczynają planować wspólną przyszłość i przyszłe pół roku w nieustannej podróży. Chcą razem odwiedzić Włochy, Dubaj, Hiszpanię, Francję i wszystkie miejsca, które są warte odwiedzenia.
Jednak przeszłość cały czas nie daje Jamiemu spokoju. Jego matka znowu zaczerpnęła pożyczki od nieodpowiedniego mężczyzny. Chłopak jest zmuszony przyjąć zlecenia, ale zdaje sobie sprawę, że znowu wejdzie w niebezpieczny świat, z którego nie ma ucieczki...


"Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" jest pierwszą powieścią autorstwa Kirsty Moseley jaką miałam okazję przeczytać i żałuję, że nie sięgnęłam po jej powieści wcześniej. 
Historia Jamiego i Ellie opowiada losy dwójki osób z całkiem różnych światów. Są od siebie tak różni a jednak są sobie tak bliscy... 
Autorka w cudowny sposób pokazała ciemną stronę gangów i niebezpiecznych organizacji. Głównego bohatera w końcu dopada przeszłość i to w najmniej odpowiednim momencie. Muszę przyznać, że koniec mnie zdruzgotał. Był do przewidzenia, ale i tak było mi bardzo smutno. Dlatego z wielkim zniecierpliwieniem czekam na czerwiec, aby móc przeczytać "Chłopak, który o mnie walczył". Mam nadzieję, że będzie jeszcze lepsza od pierwszego tomu i zaskoczy mnie pozytywnie tak samo jak poprzedniczka.
Spodziewałam się płytkiej historii o miłości a w zamian dostałam opowieść o tym jak w życiu może być ciężko i jak jedno wydarzenie może zmienić całe życie .
Książka bardzo mi się spodobała, polecam ją serdecznie wszystkim. Autorka pisze prostym językiem, dzięki czemu w szybkim tempie będziecie mogli skończyć powieść. 
Rzadko poruszam temat okładek, ale ta jest naprawdę świetna i zapada w pamięć, a w dodatku cudownie wychodzi na zdjęciach co możecie zobaczyć powyżej. 
W paru słowach: FANTASTYCZNA, NIESAMOWITA, NIOSĄCA PRZESŁANIE, NIEPRZEWIDYWALNA, ZASKAKUJĄCA I ABSOLUTNIE NIEPOWTARZALNA!

MOJA OCENA:
OCENA TREŚCI: (9/10)
OCENA OKŁADKI: (9/10)
OCENA OGÓLNA: (9/10)




ZA MOŻLIWOŚĆ POZNANIA TEJ NIESAMOWITEJ
HISTORII BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJE 
WYDAWNICTWU HARPER COLLINS!



















niedziela, 8 stycznia 2017

RECENZJA: "MIŁOŚNICZKI CZEKOLADY I ŚLUB"

Czy w ciężkich chwilach istnieje coś lepszego niż wsparcie oddanych i wiernych przyjaciółek ... oraz porcja porządnej tabliczki czekolady? 
O tym dowiaduje się pięć najlepszych przyjaciółek, które wiedzą że życie mnoży liczne przeszkody, a żeby je pokonać trzeba przejść przez to razem, Miłośniczki Czekolady ruszają na ratunek!

Lucy Lombard nareszcie uwolniła się z burzliwego związku ze swoim szefem Marcusem. Co ważniejsze zaczęła układać swoje życie z przystojnym Najdroższym. Aiden jest kochającym, czułym i czarującym mężczyzną. Wszystko wskazuje na to, że za nie długo odbędzie się wyczekiwany przez wszystkich ślub roku. 
Niespodziewanie były narzeczony Lucy składa jej propozycje nie do odrzucenia, chce aby kobieta wróciła i poprowadziła Czekoladowe Niebo - kawiarenkę, która sprzedaje najlepszą czekoladę w mieście. Lucy jest rozdarta pomiędzy robieniem tego co kocha, a swoim narzeczonym który bardzo nie lubi Marcusa...
Autumn nosi w sobie wiele złych wspomnień, w dzieciństwie bardzo silnie odczuwała samotność i była zdana tylko na siebie. Rodzice byli zapracowanymi adwokatami, którzy poza pracą nie widzieli nic innego. W wieku 14 lat zaszła w ciąże i urodziła cudowną córeczkę Willow. Mimo, że młoda matka od razu pokochała ją bezgraniczną miłością, została zmuszona do oddania jej do adopcji. Ta decyzja od kilkunastu lat dręczyła Autumn i nie dawała o sobie zapomnieć. Dzięki możliwościom jakie niesie internet postanowiła, że odszuka swoją córeczkę. Szok i zdziwienie gdy jej się to udaje jest ogromne, ale czy da radę odbudować ich relację?
Chantal nie poszło zbyt dobrze w małżeństwie. Przygotowuje się do rozwodu, jedyną rzeczą na której jej zależy jest córeczka Lana. Podczas krótkiego rozstania z ojcem dziecka, Ted zdążył spłodzić przyrodnią siostrę - Elsie. Mimo zdrady, rozwód przebiega w pokojowych warunkach. Chantal znalazła już pocieszenie u boku nieziemskiego mężczyzny o imieniu Jacob. Wszystko wydaje się wracać na dobrą drogę, do czasu gdy kobieta zaczyna odczuwać coraz silniejsze bóle w okolicy lewej piersi...
Nadia pozbierała się po ogromnej stracie, jej mąż chorował na raka a krótko po tym zmarł. Została sama z ich synkiem Lewisem. Toczy ciągłe spory ze swoimi rodzicami, z którymi najlepiej nie utrzymywałaby kontaktu. Waha się czy porzucić życie w zatłoczonym Londynie i przenieść się na wieś, gdzie u jej boku stałby silny mężczyzna o imieniu James wraz z dwójką jego dzieci. Jej decyzja może mieć ogromny wpływ na całą jej przyszłość.
Przyjaciółki należące do klubu Miłośniczek Czekolady przygotowują się do ślubu Lucy, jednak pewna smutna wiadomość sprawi iż wszystko straci swój blask.
Czy najbardziej wyczekiwany ślub roku odbędzie się? Jak potoczą się losy Miłośniczek Czekolady? Czy Lucy wróci do Czekoladowego Nieba? 
Czy Chantal spędzi z Jacobem resztę życia? Czy Autumn pozna swoją córkę? Czy Nadia przeprowadzi się na wieś?

"Miłośniczki Czekolady i ślub" jest pierwszą powieścią Carole Matthews jaką miałam okazję przeczytać i muszę przyznać, że był to bardzo udany debiut.
Od pierwszej strony zżyłam się z głównymi bohaterkami i pokochałam ich rozterki.
Książka sama w sobie jest zarówno bardzo zabawna jak i smutna, porusz wiele problemów z którymi borykamy się na co dzień. Styl i język, którym napisana jest ta historia jest prosty i przystępny dzięki czemu czyta się przyjemnie i zaskakująco szybko. Trochę żałuje, że z dziewczynami z Klubu Miłośniczek Czekolady spotkałam się dopiero teraz, ale wiem że muszę to szybko nadrobić. Jeżeli tak jak w moim przypadku książka "Miłośniczki Czekolady i ślub" jest waszą pierwszą z tej serii, to nie martwcie się bo wszystko jest świetnie wyjaśnione i nie wymaga znajomości poprzednich tomów. 
Ja książkę tą polecam absolutnie wszystkim, jest po prostu świetna. Spędziłam przy niej bardzo miły czas i mam nadzieję, że jeszcze kiedyś przeczytam dalsze losy głównych bardzo barwnych bohaterek.
Brawa dla wydawnictwa za niezwykle piękną okładkę, która przykuwa spojrzenie i sprawia, że na długo pozostanie w naszej pamięci. 


"Dobrze mi samej, ale nie chcę pozostać sama na zawsze. Z tobą dostaję to, co najgorsze z obu światów. Jestem wiecznie w czyśćcu, nigdy do końca nie wiedząc, czy już jestem sama, czy jeszcze w związku."


MOJA OPINIA:
OCENA TREŚCI: (9/10)
OKŁADKA: (9+/10)
OCENA OGÓLNA: (9+/10)


ZA MOŻLIWOŚĆ POZNANIA DZIEWCZYN Z KLUBU
MIŁOŚNICZEK CZEKOLADY BARDZO
SERDECZNIE DZIĘKUJĘ 
WYDAWNICTWU HARPER COLLINS!

wtorek, 3 stycznia 2017

PRZEDPREMIEROWO: RECENZJA "W SERCU ŚWIATŁA"

"W sercu światła" to elektryzujący finał trylogii Starbound. Nareszcie dojdzie do finałowego starcia z największym wrogiem. Sześcioro bohaterów : Lilac, Tarver, Jubilee, Flynn, Sofia i Gideon będą musieli rozprawić się z własną przeszłością.
Wybuchy i zagłada galaktyki to tylko niektóre z atrakcji jakie czekają na was w tym epickim finale. W przypadku tej trylogii im dalej tym lepiej. Stopniowo żegnamy minimalizm, a witamy prawdziwy płomień, który sprawia, że książka jest hipnotyzująca. Czytając "W ramionach gwiazd" pomyślałam sobie, że lepiej już nie da się napisać, sięgając po drugi tom uświadomiłam sobie jak bardzo się myliłam. Lecz gdy zaczęłam czytać trzeci tom wiedziałam, że pobije wszystkie poprzednie i będzie doskonałym zakończeniem trylogii.

Sofię poznaliśmy już w poprzednim tomie. Zrobi wszystko, aby zemścić się na Rodericku LaRoux - założycielu LaRoux Industries, który na Avonie spowodował śmierć jej ojca. Dziewczyna została sierotą, którą wysłali na Korynt. Jest zdana tylko na siebie, nie ma nikogo kto mógłby jej pomóc. Ma tylko jeden dość okrutny cel: chce, aby Roderick za wszelką cenę poniósł śmierć. Sofia jest osobą bardzo sprytną i przebiegłą, podporządkowuje sobie ludzi jednym gestem lub słowem. Jest bardzo zdeterminowana, żeby zdobyć to czego pragnie jest w stanie zapłacić bardzo wysoką cenę, nie cofnie się przed niczym. 
Gideon to haker jedyny w swoim rodzaju. Doskonale zna się na tym co robi. Ludzie nazywają go Waletem Kier, bo to on rozdaje wszystkie karty w internetowym świecie. Jest zamknięty w swoich tajemnicach i nikogo do siebie nie dopuszcza.
Poprzedni bohaterowie różnili się od siebie i było to bardzo widoczne. Jednak Sofia i Gideon są do siebie bardzo podobni. Obydwoje mają taki sam cel, różni ich tylko sposób dążenia do niego. Są skryci w sobie i nikomu nie ufają, ale przypadek sprawia, że ich drogi się splatają. 
Po raz pierwszy spotykają się podczas akcji na LaRoux Industries. Sofię niezmiernie intryguje chłopak, dlatego też gdy grozi mu niebezpieczeństwo od razu pomaga mu udając jego narzeczoną. Strażnicy zdesperowani błaganiem nastolatki od razu udzielają mu pomocy. Gideon od pierwszego wejrzenia zaurocza się w Sofie, sprawiają to jej słodkie oczka, które robi aby całkowicie zmiękczyć człowieka. Następnie ruszają w niebezpieczną drogę udając rodzeństwo. 
Jest tylko jeden problem, oboje są zamknięci i skryci w sobie. Skrywają pełno tajemnic, które nigdy nie miały ujrzeć światła dziennego. Zniszczeni przez wojnę korupcji nie ufają sobie nawzajem, a zaufanie to rzecz najważniejsza...
Sofia i Gideon mają zdecydowanie mniej czasu na to żeby pokazać siebie bliżej. Już w połowie książki losy szóstki bohaterów zaczynają się ze sobą splatać. 
Jak potoczy się ostatnia międzygalaktyczna podróż? Czy zdeterminowani, młodzi ludzie pokonają swojego największego wroga LaRoux Industries? Czy Sofia i Gideon zbliżą się do siebie? Jak będzie wyglądać finał trylogii Starbound?

Z ogromnym żalem mówię, że to już koniec. Najlepsza trylogia galaktyczna otrzymała swój nieprzewidywalny i zaskakujący finał. Jestem ogromnie szczęśliwa, że miałam okazję przeczytać całą trylogię, a jeszcze bardziej szczęśliwa, że miałam okazję przeczytać dwa ostatnie tomy przed premierą. To co wydarzyło się w trzecim tomie nie da się opisać słowami! Ciągła akcja, nietuzinkowa fabuła, niebanalni bohaterowie, aura galaktyki to tylko niektóre z ogromnych zalet tej powieści. 
Jestem podekscytowana tym jak to wszystko się zakończyło, ale równocześnie smutna, że to już koniec mojej wędrówki "w ramionach gwiazd". Amie Kaufman i Megan Spooner są mistrzyniami tworzenia mistrzowskich powieści. Tutaj wszystko jest dopracowane i dociągnięte na ostatni guzik. 
Jeżeli jeszcze nie czytaliście trylogii Starbound to koniecznie to nadróbcie, nie macie pojęcia ile tracicie!


MOJA OPINIA:
OCENA TREŚCI: (10/10)
OCENA OKŁADKI: (10/10)
OCENA OGÓLNA: (10/10)




ZA MOŻLIWOŚĆ ODBYCIA
WĘDRÓWKI MIĘDZYPLANETARNEJ
BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ
WYDAWNICTWU MOONDRIVE!

PRZEDPREMIEROWO: RECENZJA "W SPOJRZENIU WROGA"

Trylogia Starbound opowiada historię jedyną w swoim rodzaju. Wojna, chaos, śmierć, miłość a wszystko to zamknięte na małych planetach. Ikar największy prom kosmiczny w całej galaktyce podczas rejsu rozbija się w nieznanym miejscu. Tysiące ofiar ginie poprzez nieuruchomienie kapsuł ratunkowych. Jedynymi ocalonymi okazują się Lilac i Tarver. Na pierwszy rzut oka wszystko ich dzieli... Ona - jest córką najbogatszego człowieka w całej galaktyce, nosi drogie i piękne suknie, obraca się w najlepszym towarzystwie. On - jest bohaterem wojennym, nigdy nie należał do czołówki najpopularniejszych osób. Mimo tych różnic odnajdują wspólny język i z każdym dniem zakochują się w sobie coraz bardziej. Okazuje się, że ich największym wrogiem jest tata Lilac - a raczej jego firma LaRoux Industries.


W drugim tomie "W spojrzeniu wroga" trafiamy na planetę Avon. Jest to miejsce otoczone okrutną wojną, mieszkańcy chcieliby nareszcie zaznać spokoju i nie żyć w ciągłym strachu. 

Jubilee zwana też Kapitan Lee jest silną i stanowczą kobietą. Dowodzi oddziałami zesłanymi na Avon, aby stłumić i powstrzymać rebeliantów. W głębi serca ich  nienawidzi, cały czas przypominają jej o okrutnych wydarzeniach z dzieciństwa. O Jubilee krąży wiele plotek między innymi o tym, że nie ma duszy i nie daruje życia nikomu. Każdy boi się bliskiego spotkania z nią,
Flynn jest przywódcą rebeliantów, którzy skrywają się na bagnach. Marzy o końcu wojny i braku następnych ofiar. Chce pomścić swoją siostrę, która zginęła w powstaniu przeciw korporacjom.

Pewnego dnia ta dwójka trafia na siebie nie przypadkowo, w barze u Molly'ego. Flynn zaczyna flirtować, aby choć na chwilę uśpić czujność swojego największego wroga. Lee mimo swojego doświadczenia pada ofiarą mężczyzny, który porywa ją a potem więzi. Zanim jednak zawiezie ją na bagnach pokaże jej odkrycie, które uświadomi ich, że tak naprawdę mają wspólnego wroga. Gdy rebelianci odkryją kto przebywa w ich schronie szybko podejmą decyzję o ataku. Gdy Flynn stanie między Lee a swoimi ludźmi podejmie decyzje, która na zawsze zadecyduje o jego życiu i losie. 
Co stanie się gdy dwójka wrogów pomoże sobie nawzajem? Jak okrutną prawdę poznają? Czy będą się w stanie pokochać? Czy LaRoux Industries jest w jakikolwiek sposób powiązane z Avonem? Czy wszyscy zrozumieją kto tak naprawdę jest ich wrogiem?


Zazwyczaj trylogie ciągną historię jednych bohaterów, w Starbound dostajemy trzy tomy oparte w tym samym uniwersum, lecz całkiem różne. Każda książka opowiada o innych bohaterach. Lilac i Tarver subtelnie przeplatają swoje losy z Jubilee i Flynnem. 
Muszę przyznać, że jestem oczarowana światem jaki stworzyły Amie Kaufman i Megan Spooner. Książki te są czystą perfekcją w perfekcji. Styl autorek jest bardzo przystępny dzięki czemu czyta się szybko i niezwykle przyjemnie. Pozycję poleciłabym zarówno młodszym jak i starszym czytelnikom. Jest to lektura, którą zapamięta się na długo. 
Ja tak się wciągnęłam, że przez dwa dni nic nie było w stanie oderwać mnie od "W spojrzeniu wroga". Pochłaniałam kolejne strony i nim się obejrzałam już kończyłam powieść.
W porównaniu do "W ramionach gwiazd" akcja jest bardziej dynamiczna, jest dużo walki, a bohaterowie cały czas są w ruchu.
Ja osobiście bardzo polecam wam tą pozycję! Radziłabym wam jednak najpierw sięgnąć po pierwszy tom, bo mimo że książka opowiada historię innych bohaterów pojawiają się retrospekcje.

MOJA OPINIA:
OCENA TREŚCI: 10/10
OCENA OKŁADKI: 10/10
OCENA OGÓLNA: 10/10



ZA MOŻLIWOŚĆ PRZECZYTANIA 
"W SPOJRZENIU WROGA"
BARDZO SERDECZNIE DZIĘKUJĘ 
WYDAWNICTWU MOONDRIVE!